• Wpisów:196
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:41
  • Licznik odwiedzin:17 373 / 2248 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Bądź kimś, kto usiądzie obok i wysłucha mnie bez otwarcia ust. Bądź kimś, kto przytuli, gdy zobaczy chwiejącą się łzę na koniuszku mojej rzęsy. Bądź kimś, kto zawsze będzie po mojej stronie, chociażbym dokonywała najgorszych decyzji i robiła największe błędy świata..
 

 
Udaję radość, której we mnie nie ma, ukrywam smutek, żeby nie martwić tych, którzy mnie kochają i troszczą się o mnie. Niedawno myślałam o samobójstwie. Nocą, przed zaśnięciem, odbywam ze sobą długie rozmowy, staram się odegnać złe myśli, bo byłaby to niewdzięczność wobec wszystkich, ucieczka, jeszcze jedna tragedia na tym i tak już pełnym nieszczęść świecie.
 

 
Udaję radość, której we mnie nie ma, ukrywam smutek, żeby nie martwić tych, którzy mnie kochają i troszczą się o mnie. Niedawno myślałam o samobójstwie. Nocą, przed zaśnięciem, odbywam ze sobą długie rozmowy, staram się odegnać złe myśli, bo byłaby to niewdzięczność wobec wszystkich, ucieczka, jeszcze jedna tragedia na tym i tak już pełnym nieszczęść świecie.
 

 
Wiesz, co Ci powiem? Że jest beznadziejnie, tragicznie beznadziejnie. Że nie pamiętam już, kiedy było dobrze. Że nie potrafię już płakać. Nie umiem wyrzucić z siebie tych wszystkich pierdolonych emocji, które mną targają. Nie mam łez. Chcę, naprawdę chcę, ale nie umiem. Blokada. To jest straszne. W środku płaczę, zwijam się z bólu, umieram każdego dnia od nowa. A na zewnątrz? Udaję, że istnieję, jestem do granic możliwości opanowana i spokojna. Żyję?
 

 
Boli boli boli

pęka mi głowa

oczy przyćmione

suche wargi

czemu to tak boli? nie fizycznie. w środku

zbyt długo wszystko dusiłam w sobie

ja już tego nie chce

nie chce ..
 

 
Rozdarłeś mi serce
na pół. Jestem
na pół zrozpaczona,
na pół ożywiona nadzieją. ~ Pain heart.
 

 
Łza
przezroczysta
ciepła
słona
spływa po nim....
rozmazuje ten cudowny świat
którego do tej pory nie widzę
spływa po nim i...
lśni w cieple słońca..
które oślepia mnie
swym blaskiem
spływa po nim...
taka mała a niesie ze sobą
morze smutku...
bólu...
 

 
Jut­ro cze­kaniem
zas­ty­ga na wargach
spoj­rze­nia gasną w
pół drogi

tworzy­my nową
definicję
umierania .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
,,Kochała śmierć, ale nie mogła umrzeć."

Pewnego zwykłego, pochmurnego dnia siedziała sobie w domu pewna dziewczyna. W jej życiu było poukładane. Nie narzekała na nie. Była to czasem chamska i niemiła dziewczyna.Miała, jednak dobre serce. Problemów nie lubiła i rzadko je miała. Kochała śmiech. Lubiła mieć dobry humor. To było jej życie.
Słuchając smutnych piosenek naszła ją myśl, aby pooglądać blogi o tematyce śmierci i samookaleczenia. Okaleczyć chciała się już dawno, lecz bez powodu nie chciała tego robić. Nie chciała się uzależnić. Mając lalki - cieła je. Nie chciała tego robić na sobie. Nie chciała, by ktokolwiek się dowiedział, pomimo, że w jej życiu były kiedyś chwile słabości i ma kilka blizn na lewej ręce.
Z dnia na dzień coraz bardziej zagłębiała się w tematykę śmierci. Nie wiedząc nawet kiedy, nie wiedząc w jakiej chwili, zapragnęła, by umrzeć. Nie rozumiała skąd taka zmiana w jej umyśle. Zdjęcia pociętych rąk podobały się jej. Obrazy przedstawiające krew, śmierć trafiały w jej gusta, które z dnia na dzień zmieniały się, gdyż wcześniej bardzo cieszyła się z tego kim jest. Przede wszystkim chciała ona żyć.
Pewnej pochmurnej nocy, leżąc w swoim łóżku, zdała sobie sprawę z tego, czego nie chciała. Właśnie pokochała śmierć. W tym momencie przeszedł ją dziwny dreszcz. Poczuła się zupełnie kim innym. Kimś, kim nigdy nie była i nie sądziła, że będzie. Była ona złym aniołem. Aniołem, który nie dostał się do nieba i błądził po świecie. Dziwne, że trafiło to akurat na nią. Na dziewczynę, która była przykładem.
Ona jako czując się kim innym, za bardzo nie wiedziała o co chodzi. Sądziła, że to po prostu złe samopoczucie lub bóle brzucha. Prawda była, jednak zupełnie inna. Anioł powoli przejmował władzę nad jej umysłem. Robił on tam nieodwracalne zmiany. Z dnia na dzień dziewczyna pogorszyła się względem zachowania. Sama tego nie zauważyła, dopiero gdy powiedzieli jej o tym znajomi, których lubiła, lecz nie miała ona swoich prawdziwych przyjaciół.
Kiedy dziewczyna pogorszyła się w nauce i strasznie w zachowaniu, próbowano jej pomóc. Wzywano najróżniejszych i najlepszych psychologów, a nawet psychiatrę. Nikt, jednak nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć zmiany w jej umyśle. Stała się zupełnie kim innym.
Ona - już jaka ta zła nocami nie wiedząc tego robiła rzeczy, których nigdy, by nie zrobiła. Wychodziła nocą przez okno swojego pokoju i wracała nad ranem. Całym jej umysłem kierował już on - upadły anioł. Obezwładnił ją.
Kiedy była poza domem, wtedy kiedy anioł miał największą władzę nad nią potrafiła ona nawet zabić i nie pozostawić po sobie śladu, aby nawet nie posądzono jej.
Duch tego anioła już nigdy nie trafi do nieba. Pożegnał się on z nim zanim przyszedł na ziemię. Dziewczyna sama nie wiedząc kim jest, chciała się zabić. Jej umysł tego chciał. Anioł tego chciał. Dusza, która odchodziła i ciało też tego chciało. Bardzo chciała, ale nie mogła. Nie umiała. Nie wiedząc co, coś trzymało ją nadal na ziemi. Magnes, który nie pozwalał odejść.
Po trzech miesiącach anioł czuł się jak we własnym ciele. Dusza dziewczyny już dawno odeszła. W dzień - niemiła, zła dziewczyna. Nocą - zamieniała się w potwora. Była nie tylko złym aniołem, ale miała moce od Diabła, które dostała we śnie. Potrafiła zabijać, okradać, gwałcić kilka osób na raz, w jednym czasie.
Kiedy pewnego sobotniego poranka, zła dziewczyna obudziła się i czuła się tak jak jeszcze nigdy. Czuła pustkę w swoim ciele. Anioł na jeden dzień postanowił opuścić jej ciało. Nie miała duszy, ona już dawno umarła, co jeszcze bardziej sprawiało wrażenie pustki w jej ciele. Wyszła na powietrze - zobaczyła jakie to spustoszenie wobec ludzi zrobiła, poprzez nekrologi. Strasznie się tego przeraziła. Nie zastanawiając się, pobiegła do domu. Wzięła swoją srebrną żyletkę i zaczęła się ciąć. Cieła się po żyłach. Krew leciała jej strumieniami. Straciła przytomność. Nie dało się jej uratować. Odeszła. Zły anioł nie wrócił do jej ciała, przez co do tej pory krąży po świecie i szuka ofiary, w którą będzie mógł wejść i zrobić z nią co tylko będzie chciał.




Przepraszam za błędy i mam nadzieję, że się spodoba. Opowiadanie jest mojego autorstwa :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dziś człowiek tak często nie wie, co no­si w so­bie, w głębi swej duszy, swe­go ser­ca. Jak często jest niepew­ny sen­su swe­go życia na tej ziemi. Ogar­nia go zwątpienie, które prze­radza się w rozpacz.
 

 
Umiera się na wiele spo­sobów: z miłości, z tęskno­ty, z roz­paczy, ze zmęcze­nia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dla­tego, by przes­tać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat za­cieśnia się do roz­miaru pułap­ki, śmierć zda­je się być je­dynym ra­tun­kiem, os­tatnią kartą, na którą sta­wia się włas­ne życie.
 

 
Czy wszys­tko po­zos­ta­nie tak sa­mo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki od­wykną od do­tyku moich rąk, czy suk­nie za­pomną o za­pachu mo­jego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dzi­wić się mo­jej śmier­ci - za­pomną. Nie łudźmy się, przy­jacielu, ludzie pog­rze­bią nas w pa­mięci równie szyb­ko, jak pog­rze­bią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszys­tkie nasze prag­nienia odejdą ra­zem z na­mi i nie zos­ta­nie po nich na­wet pus­te miej­sce. Na ziemi nie ma pus­tych miej­sc.
 

 
Smu­tek to naj­dziw­niej­sze z uczuć: czy­ni nas bez­radny­mi. Jest jak ok­no ot­warte wbrew naszej wo­li - przy nim można tyl­ko dy­gotać z zim­na. Z cza­sem jed­nak ot­wiera się rzadziej i rzadziej, aż wreszcie całko­wicie sta­pia się z murem.